Fuzja Widzewa i ŁKS? Warto czy nie warto?
Wtorek, 21 lutego 2012, godz. 00:09
Wraca temat fuzji Widzewa i ŁKS. Nie dziwi nas to specjalnie, bo ten temat pojawia się niemal każdego roku. Trudno jednak przejść nad tym do porządku dziennego, gdy mówi o tym Zbigniew Boniek, najlepszy piłkarz w historii polskiego futbolu i legenda Widzewa. Trzeba przyznać, że Boniek nie boi się wygłaszać niepopularnych opinii i umie ich bronić. "Przede wszystkim, to nie jest tak, że ja apeluję o coś. Śmieszy mnie, jak coś takiego czytam. Ja tylko analizuję to, co się dzieje w łódzkim sporcie i wyciągam wnioski. Łodzi po prostu nie stać dziś na dwa kluby na dobrym poziomie. Albo powstanie jeden silny, albo Widzew i ŁKS pogrążą się w przeciętności" - mówi.
Podkreśla, że sytuacja ekonomiczna zmusza do podjęcia takich działań. "Dzięki czemu powstał Wielki Widzew? Pan Sobolewski i pan Wroński potrafili znaleźć odpowiednich piłkarzy. Ale też mieli niezbędne zaplecze finansowe w postaci etatów w zakładach pracy. Piłkarze byli na kilku etatach i nie trzeba było się o nic martwić. Teraz czasy się zmieniły, ale nie zmieniło się to, że jeśli mają być sukcesy, to musi być zaplecze finansowe. A jak jest? ŁKS zbiera pieniądze, żeby jakoś przetrwać. W Widzewie jest trochę lepiej, ale pan Cacek też się trochę zniechęcił. Wydał 30-40 milionów i nie ma z tego specjalnej satysfakcji. Więcej dokładać już nie chce. Zresztą dziś wszystkie kluby mają kłopoty finansowe" - podkreśla "Zibi".
"Taki jeden klub mógłby spokojnie sprzedać około 15 tysięcy abonamentów. Miałby więcej sponsorów, którym odpadłaby wymówka, że jak dadzą na jeden klub, to kibice drugiego obrażą się. Nie byłoby też problemu stadionu. W Łodzi powinien powstać jeden ładny, funkcjonalny stadion na 30 tysięcy miejsc, z całym zapleczem, miejscami dla VIP. A tymczasem miasto ma zamiar wybudować jeden stadion z trzema trybunami, a na drugim stadionie jedną trybunę. Stadion z trzema trybunami? Co za głupota?! Nie wiem, kto na taki pomysł wpadł" - dodaje.
Są jednak dwie zasadnicze przeszkody, które sprawią, że do tej fuzji prawdopodobnie i tak nigdy nie dojdzie, a na pewno nie stanie się to teraz.
1. Opór ze strony kibiców obu drużyn
"Wiem, że to nie jest popularna opinia. Jak czytam niektóre komentarze w internecie, to jestem załamany. 200 lat temu nie było ani Widzewa, ani ŁKS. A czy za 200 lat będą? Nie wiadomo. Tu nie chodzi o rezygnowanie z historii, tylko o połączenie jej i budowanie przyszłości" - uważa Boniek - "Pewnie na początku grupki tych najgłośniejszych kibiców z jednej i drugiej strony by się obraziły, ale za pół roku wszyscy przekonaliby się już do tego. Mógł się połączyć Ford z General Motors. Łączą się banki, wielkie firmy. Na świecie nikogo to nie dziwi" - dodaje.
Problem w tym, że piłka jednak generuje olbrzymie emocje. Znacznie większe, niż firmy, nawet wielkie korporacje. Z tego powodu takie fuzje praktycznie nigdy nie wypaliły. A było ich już sporo. W Bydgoszczy łączył się Chemik z Zawiszą, ale po trzech latach doszło do podziału. W Wałbrzychu połączony Górnik i Zagłębie też nie wytrzymały długo. To samo w Gdańsku (Lechia/Polonia) czy Bytomiu (Polonia/Szombierki). Nigdzie takie eksperymenty nie przetrwały próby czasu. A ten byłby najbardziej ryzykowny z dotychczasowych!
Jedyne fuzje, które udały się, dotyczyły albo klubów grających na bardzo niskim szczeblu, praktycznie bez kibiców (wtedy to nikogo nie interesowało), albo ewentualnie połączenia klubu wielkiego z takim marginalnym, z założeniem, że korzyść odniesie ten wielki (np. Lech z Amicą, Polonia z Groclinem). Chociaż i na tym polu są przykłady negatywne (np. przeniesienie Piotrcovii do Szczecina). Akceptacji nie zyskało nawet przeniesienie Kujawiaka do Bydgoszczy. Choć nowy Zawisza był bliski awansu do Ekstraklasy, to kibice go nie zaakceptowali.
Co więcej, wydaje się, że nie warto lekką ręką rezygnować z historii i tradycji istniejących klubów. Życie pokazuje, że takie kluby prędzej czy później wracają do łask, ktoś do nich wyciąga rękę. Jak w przypadku Cracovii, wyciągniętej po latach wegetacji w niższych ligach. Podobnie było z Lechią Gdańsk. Teraz odbudowuje się też Zawisza. Za to sztuczne twory kończą swój żywot bezpowrotnie, gdy ich twórcom brakuje już determinacji do dalszego działania (np. Groclin, Amica).
2. Problemy formalne
"To nie jest żaden problem. Wystarczy, że dwie obecne spółki powołają nową. W umowie spółki trzeba umieścić zapis, że nazwy "Widzew" i "ŁKS" nie będą już nigdy używane jako nazwy klubów piłkarskich, żeby ktoś nie wpadł na pomysł stworzenia nowego klubu. Żeby nie było problemu, na czyjej licencji grać, trzeba wspólnie wystąpić do PZPN o przyznanie nowej licencji nowemu klubowi. Nie mówię, że to łatwe, ale można to zrobić, jeśli jest wola" - uważa Boniek.
Problem w tym, że te spółki mają różną wartość, ich właściciele zainwestowali w nie jakieś środki. Nieporównywalnej wielkości. Teraz mieliby się zgodzić na podział akcji 50/50? Jeśli podział akcji byłby proporcjonalny do pierwotnej wartości, to automatycznie powstałby problem, że nowy twór to bardziej Widzew, niż ŁKS. Jedynym rozwiązaniem byłoby odkupienie przez miasto wszystkich akcji od dotychczasowych właścicieli obu klubów. Ale czy miasto byłoby zainteresowane taką inwestycją? I jaka byłaby cena? Pewnie niemała...
Do tego nie ma gwarancji, że obrażeni kibice nie utworzyliby nowych klubów, nawiązujących do historycznych nazw. Nawet jeśli umowa spółki wykluczy identyczne ich brzmienie, to nikt nie zablokuje klubów o nazwach typu: "Ełksa Łódź" czy "FC Widzew". Co by było, gdyby któryś z tych tworów z czasem dotarł do rozgrywek na szczeblu centralnym?
Ostatecznie jednak nawet sam Boniek przyznaje, że widzi małe szanse na realizację tego przedsięwzięcia. "Ja tylko wygłaszam swoją opinię na ten temat. Może to zostać uznane za herezję, ale trudno. Jeśli ktoś woli chować głowę w piasek i żyć w przekonaniu, że jakoś to będzie, to jego sprawa. Pewnie też miasto nie będzie miało ochoty zainicjować tego projektu, bo politycy troszczą się głównie o słupki poparcia i żeby nikt o nich źle nie napisał w internecie" - kończy.
Podkreśla, że sytuacja ekonomiczna zmusza do podjęcia takich działań. "Dzięki czemu powstał Wielki Widzew? Pan Sobolewski i pan Wroński potrafili znaleźć odpowiednich piłkarzy. Ale też mieli niezbędne zaplecze finansowe w postaci etatów w zakładach pracy. Piłkarze byli na kilku etatach i nie trzeba było się o nic martwić. Teraz czasy się zmieniły, ale nie zmieniło się to, że jeśli mają być sukcesy, to musi być zaplecze finansowe. A jak jest? ŁKS zbiera pieniądze, żeby jakoś przetrwać. W Widzewie jest trochę lepiej, ale pan Cacek też się trochę zniechęcił. Wydał 30-40 milionów i nie ma z tego specjalnej satysfakcji. Więcej dokładać już nie chce. Zresztą dziś wszystkie kluby mają kłopoty finansowe" - podkreśla "Zibi".
"Taki jeden klub mógłby spokojnie sprzedać około 15 tysięcy abonamentów. Miałby więcej sponsorów, którym odpadłaby wymówka, że jak dadzą na jeden klub, to kibice drugiego obrażą się. Nie byłoby też problemu stadionu. W Łodzi powinien powstać jeden ładny, funkcjonalny stadion na 30 tysięcy miejsc, z całym zapleczem, miejscami dla VIP. A tymczasem miasto ma zamiar wybudować jeden stadion z trzema trybunami, a na drugim stadionie jedną trybunę. Stadion z trzema trybunami? Co za głupota?! Nie wiem, kto na taki pomysł wpadł" - dodaje.
Są jednak dwie zasadnicze przeszkody, które sprawią, że do tej fuzji prawdopodobnie i tak nigdy nie dojdzie, a na pewno nie stanie się to teraz.
1. Opór ze strony kibiców obu drużyn
"Wiem, że to nie jest popularna opinia. Jak czytam niektóre komentarze w internecie, to jestem załamany. 200 lat temu nie było ani Widzewa, ani ŁKS. A czy za 200 lat będą? Nie wiadomo. Tu nie chodzi o rezygnowanie z historii, tylko o połączenie jej i budowanie przyszłości" - uważa Boniek - "Pewnie na początku grupki tych najgłośniejszych kibiców z jednej i drugiej strony by się obraziły, ale za pół roku wszyscy przekonaliby się już do tego. Mógł się połączyć Ford z General Motors. Łączą się banki, wielkie firmy. Na świecie nikogo to nie dziwi" - dodaje.
Problem w tym, że piłka jednak generuje olbrzymie emocje. Znacznie większe, niż firmy, nawet wielkie korporacje. Z tego powodu takie fuzje praktycznie nigdy nie wypaliły. A było ich już sporo. W Bydgoszczy łączył się Chemik z Zawiszą, ale po trzech latach doszło do podziału. W Wałbrzychu połączony Górnik i Zagłębie też nie wytrzymały długo. To samo w Gdańsku (Lechia/Polonia) czy Bytomiu (Polonia/Szombierki). Nigdzie takie eksperymenty nie przetrwały próby czasu. A ten byłby najbardziej ryzykowny z dotychczasowych!
Jedyne fuzje, które udały się, dotyczyły albo klubów grających na bardzo niskim szczeblu, praktycznie bez kibiców (wtedy to nikogo nie interesowało), albo ewentualnie połączenia klubu wielkiego z takim marginalnym, z założeniem, że korzyść odniesie ten wielki (np. Lech z Amicą, Polonia z Groclinem). Chociaż i na tym polu są przykłady negatywne (np. przeniesienie Piotrcovii do Szczecina). Akceptacji nie zyskało nawet przeniesienie Kujawiaka do Bydgoszczy. Choć nowy Zawisza był bliski awansu do Ekstraklasy, to kibice go nie zaakceptowali.
Co więcej, wydaje się, że nie warto lekką ręką rezygnować z historii i tradycji istniejących klubów. Życie pokazuje, że takie kluby prędzej czy później wracają do łask, ktoś do nich wyciąga rękę. Jak w przypadku Cracovii, wyciągniętej po latach wegetacji w niższych ligach. Podobnie było z Lechią Gdańsk. Teraz odbudowuje się też Zawisza. Za to sztuczne twory kończą swój żywot bezpowrotnie, gdy ich twórcom brakuje już determinacji do dalszego działania (np. Groclin, Amica).
2. Problemy formalne
"To nie jest żaden problem. Wystarczy, że dwie obecne spółki powołają nową. W umowie spółki trzeba umieścić zapis, że nazwy "Widzew" i "ŁKS" nie będą już nigdy używane jako nazwy klubów piłkarskich, żeby ktoś nie wpadł na pomysł stworzenia nowego klubu. Żeby nie było problemu, na czyjej licencji grać, trzeba wspólnie wystąpić do PZPN o przyznanie nowej licencji nowemu klubowi. Nie mówię, że to łatwe, ale można to zrobić, jeśli jest wola" - uważa Boniek.
Problem w tym, że te spółki mają różną wartość, ich właściciele zainwestowali w nie jakieś środki. Nieporównywalnej wielkości. Teraz mieliby się zgodzić na podział akcji 50/50? Jeśli podział akcji byłby proporcjonalny do pierwotnej wartości, to automatycznie powstałby problem, że nowy twór to bardziej Widzew, niż ŁKS. Jedynym rozwiązaniem byłoby odkupienie przez miasto wszystkich akcji od dotychczasowych właścicieli obu klubów. Ale czy miasto byłoby zainteresowane taką inwestycją? I jaka byłaby cena? Pewnie niemała...
Do tego nie ma gwarancji, że obrażeni kibice nie utworzyliby nowych klubów, nawiązujących do historycznych nazw. Nawet jeśli umowa spółki wykluczy identyczne ich brzmienie, to nikt nie zablokuje klubów o nazwach typu: "Ełksa Łódź" czy "FC Widzew". Co by było, gdyby któryś z tych tworów z czasem dotarł do rozgrywek na szczeblu centralnym?
Ostatecznie jednak nawet sam Boniek przyznaje, że widzi małe szanse na realizację tego przedsięwzięcia. "Ja tylko wygłaszam swoją opinię na ten temat. Może to zostać uznane za herezję, ale trudno. Jeśli ktoś woli chować głowę w piasek i żyć w przekonaniu, że jakoś to będzie, to jego sprawa. Pewnie też miasto nie będzie miało ochoty zainicjować tego projektu, bo politycy troszczą się głównie o słupki poparcia i żeby nikt o nich źle nie napisał w internecie" - kończy.
Tomasz Andrzejewski
NOWY KOMENTARZ
Copyright © 1998 - 2009 "Widzewiak". All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Środa, 22 lutego 2012 godz. 20:31
B.J.M.
...trudno nie przyznać ci racji, ale najlepsze ostatnie zdanie:) Nie można przeginać w żadną ze stron! Ani fanatyzm, ani sam rozum. Raczej serce i gardło!
...trudno nie przyznać ci racji, ale najlepsze ostatnie zdanie:) Nie można przeginać w żadną ze stron! Ani fanatyzm, ani sam rozum. Raczej serce i gardło!
Autor: martin76 (użytkownik: 29504, komentarzy: 78)
Środa, 22 lutego 2012 godz. 13:24
Panowie, zwróćcie uwagę na wyniki sondażu Gazety Wyborczej,okazuje się że zwolenników fuzji jest dwa razy tyle co przeciwników. Może poznajmy ich argumenty. Nie jestem widać sam, a święty spokój jest widać w cenie, skończąsię napierdalanki, ustawki, obicia wracających wieczorami z pracy.
pewnie że wolałbym aby Widzew zyskał sponsora a ŁKS niech się sam martwi.
Ale ostatnie lata pokazały jasno, że mamy brak frajerów dawców.
nawet dzisiaj - Ukaha stracimy bomu kurwa pieniędzy Cacek nie płaci od 5 miesięcy, to co to oznacza? jak ja bym w firmie ludziom nie płacił czyli okradał. To pierdolić takiego właściciela co tak dba o własny klub.
Sądzę że Wasze krwawienie i wkurwienie rozmyło by się góra po roku, bo przecież na nowy zespół i tak byście przychodzili z potrzeby i uzależnienia.
pewnie że wolałbym aby Widzew zyskał sponsora a ŁKS niech się sam martwi.
Ale ostatnie lata pokazały jasno, że mamy brak frajerów dawców.
nawet dzisiaj - Ukaha stracimy bomu kurwa pieniędzy Cacek nie płaci od 5 miesięcy, to co to oznacza? jak ja bym w firmie ludziom nie płacił czyli okradał. To pierdolić takiego właściciela co tak dba o własny klub.
Sądzę że Wasze krwawienie i wkurwienie rozmyło by się góra po roku, bo przecież na nowy zespół i tak byście przychodzili z potrzeby i uzależnienia.
Autor: Kaligula1989 (użytkownik: 31458, komentarzy: 8)
Środa, 22 lutego 2012 godz. 10:20
Kaligula - w swoich wypowiedziach najpierw wyzywasz kibiców od łobuzów, przytaczasz wątki chuligaństwa i w ciemno idziesz w łącznie klubów .
Stary - ja mam dwie podyplomówki , działalność , moja mama i kobieta nie chcą chodzić na stadion z powodu ubikacji i chamstwa niektórych sympatyków - a na krytą póki co żal wydawać pieniędzy i jakoś kurwa nie chcę połączenia klubów .
Chcesz zaprzepaścić 112 lat historii by wyeliminować chamstwo ?
Zacznij pisać do Zdanowskiej by połączyła wydziały psychologii, resocjalizacji i prawa bo chamstwo nalezy wyplemić w zalązku ogniska domowego, a nie ze stadionów
Uważasz, że jak powstanie Fc Łódź to będzie pokój ?!
A co z Twoimi argumentami odnośnie młodzieży - że sportowo zyskamy - uważasz, że Fc Łódź wychowa na nazwie lepszych grajów aniżeli np sms- łódź ?
Takich kibiców z rozumu jak Ty, a nie z serca do ukochanego klubu nam nie potrzeba podobnie jak fanatyków
Stary - ja mam dwie podyplomówki , działalność , moja mama i kobieta nie chcą chodzić na stadion z powodu ubikacji i chamstwa niektórych sympatyków - a na krytą póki co żal wydawać pieniędzy i jakoś kurwa nie chcę połączenia klubów .
Chcesz zaprzepaścić 112 lat historii by wyeliminować chamstwo ?
Zacznij pisać do Zdanowskiej by połączyła wydziały psychologii, resocjalizacji i prawa bo chamstwo nalezy wyplemić w zalązku ogniska domowego, a nie ze stadionów
Uważasz, że jak powstanie Fc Łódź to będzie pokój ?!
A co z Twoimi argumentami odnośnie młodzieży - że sportowo zyskamy - uważasz, że Fc Łódź wychowa na nazwie lepszych grajów aniżeli np sms- łódź ?
Takich kibiców z rozumu jak Ty, a nie z serca do ukochanego klubu nam nie potrzeba podobnie jak fanatyków
Autor: B.J.M (użytkownik: 17902, komentarzy: 1579)
Środa, 22 lutego 2012 godz. 09:33
idź już teraz połącz się z brodowitymi pewnie ciepło cię przywitają
Autor: filu1980 (użytkownik: 31165, komentarzy: 31)
Środa, 22 lutego 2012 godz. 02:49
Jak wolicie Widzew w 4 lidzeto się może sami za siebie wypowiadajcie, może zacznijcie łożyć na utrzymanie? Ktoś tam wspomina, że nazwa Widzew jako marka brzmi lepiej niż FC. Zejdźmy na ziemię, Widzew od lat nie odniósł żadnego sukcesu, prawie o nim zapomnieli. To teraz prawie żadna marka. Zagranica pamięta Legię i Wisłę bo Widzew rozmienil się na drobne. Poza tym zrozumcie, że w Łodzi mieszka większość takich ludzi co chcą mieć spokój a nie ryzko pobicia na ulicy. Na codzień spotykamy się, pijemy piwko wspólnie z kibicami ŁKS i nie ma żądzy krwi.
A jak wy się chcecie napierdalaći mieć wroga to sami płaćcie za swoją rozrywkę!
Tak jak wspomniałem, poczekać jeszcze rok. Jesli Cacek nie zrobi progresu w rozwoju Widzewa, to chooj, zapomnieć o wszystkim i połączyć kluby
A jak wy się chcecie napierdalaći mieć wroga to sami płaćcie za swoją rozrywkę!
Tak jak wspomniałem, poczekać jeszcze rok. Jesli Cacek nie zrobi progresu w rozwoju Widzewa, to chooj, zapomnieć o wszystkim i połączyć kluby
Autor: Kaligula1989 (użytkownik: 31458, komentarzy: 8)


